Wsiedli na koń i pognali
Czując wicher w płucach
Kiedyś rybka w kałuży
Kiedyś powietrze – ach!
Setki leci tradycyjnie
Zgodnie z rytmem obór, stajni
Zgodnie z rytmem piania kur
Czas wszystkiemu w krew był wryty
Żyli oni…
Tak jak dziad mój
Jak pra wuj!
Wsiedli w auto pojechali
Trując siebie w papierosach
Skrzydła w boki rozpostarli
Lecą z maseczkami na nosach
Za lat chwilę
Mało snu
Dziwiąc się wolnemu dniu
Tak jak wnuczek
Jak pra wnuk!
ech no tak... ale już tak jest, czasy się zmieniają, równia pochyła...
OdpowiedzUsuń