Czemu ojczyste słowo obrażam
I kalam się słowem przebrzydłym?
Czyżbym jak wszyscy równał?
Czemuż tylko w dół?
Czemu w dresie do świętego przybytku
Wejść się odważam bez westchnienia?
Ono dopiero później się pojawić może zechce,
Ale wtedy już za późno będzie.
Gdzie się podziała elita nasza
Co słowo z wyglądem zacnie łączyć umiała?
Kto dziś mi ją zastąpić może
I drogę po meandrach wskaże gdy poproszę?
Bo nie jest łatwo, gdy w sercu uczucie,
Że choć nie wiem jak być powinno.
To w jakiś sposób wciąż stwierdzić umiem,
Że źle jest.
Czy to wychowanie w historii kulcie,
By bohatera czcić nie tylko za czyn ostatni
Najlepiej ze wszystkich spamiętany,
Ale za całokształt postawy?
Bohatera teraz już nie ma.
Wraz z elitą dawno znikł.
A góry wciąż zostały przed nami.
Tylko przewodnik ze szlaku gdzieś znikł.