nie wiem sam jak wielkie we mnie pustynie
w lewym tylko boku lekki ucisk znoszę
przestałem już myśleć czy to w ogóle minie
wszak nie stanę się nigdy bezkresnym morzem
na uwadze zachowam tak wielką sprawę
bo zawsze chciałem trwać obok pomnika
lecz zaraz wyruszę w przygodę w zabawę
z której radość wszelka w jednej chwili znika
czym więc wędrówka zabawą czy służbą
na próżno szukałem środka złotego
oraz pogańskim ulegałem wróżbom
nie brałem przykładu z masywu górskiego
który zapuścił korzenie w wieczności
wobec powszechnej nieszczęśliwości