piątek, 17 czerwca 2016

Poranna frajda

Dziwi mnie i strachem napawa
Myśl, że za chwilę skończy się zabawa

Mrówki i szerszenie
Ważka lecąc nad strumyki 
Chrabąszcze majowe i guniaki czerwczyki 
Zabawek mają mnóstwo niezliczenie 
Bzyczą, chroboczą szaleństwo bez utrapień
Lecz co z tego, gdy szlag to jasny trafi
Odetnie im skrzydła, odbierze składnie

Zadziwia mnie, jak krople rosy na liściach,
Stan jednak ciągłości nadal

czwartek, 10 kwietnia 2014

kwietniowy

bo babcie są takie inne
ciepłe czasem zimne
z głosem szczerze brzmiącym

z reguły dziwne
choć niezmiernie miłe

potrafią kochać
nie to co kiedyś

na wszystkim się znają
nigdy nie ustają

ktoś je wyśmieje
niezasłużenie przecież
bo tylko urodziły naszą matkę ojca
nie znały się wzajemnie a jednak
a może i nadal nie znają

wielka ich dziejowa rola
dlatego najszybciej z nas śmierć je dopada
pomnik najwyżej nagrobny

zasną
we wspomnieniach wnuków

niedziela, 26 stycznia 2014

Za oknem mrok

Za oknem mrok
ale to złudzenie
w rzeczywistości na antypodach
ktoś sprawuje poranną Mszę świętą
być może nawet
śpiewaną...!
lecz czarno to widzę
choć mamy okres po Objawieniu Pańskim
i zieleń powinna kwitnąć
naprzemiennie
z niebieskimi migdałami

Dzień kończę wierszem
bo trudno odłożyć na półkę
wiersz zawinięty w bibułkę

środa, 18 grudnia 2013

Mechanika

Zbudził mnie raz moment z rana
ten, co na belce tnącej odpowiada.
Ramię jego silne, w dali skryty
już początek. A mnie w ślad za
strzałką moment ciągnie.

-Gdzież mnie zabierasz, przyjacielu
miły?. Nic nie odpowie. Widać, że
w zakręcie będąc uszy mu przyschły.
Wiec skoro rozmówców innych mi brak,
rozglądam się wkoło, by się zorientować,
gdzieżby w tej krainie układ współrzędnych
mógł się schować.

Patrzę i w zdziwieniu oczy wielkim
oczy przecieram. Bo oto z prawej
mej strony, linia wpływu kręta jak
cholera, zagmatwana i spłatana.
Nic z niej student biedaczyna
nie zdoła odczytać.

Czyżbym zwidy miał? Tylko
nie pamiętam z czego wynikać
by mogły. Narkotyków żadnych
już miesiąc nie brałem, a wczoraj
z wieczora jeno trzy ćwiercie czystej
łyknąć żem podołał, bo sen mnie zmożył,
bo tak to już bywa, gdy przed kolokwium
tylko godziny snu się zażywa.

Nie to nie sen, ni halucynacje.
To świat mechaniki ogólnej
z władztwem absolutnym
rady trzech, z których najwyżej
stoi tan, co z Góry pseudonimu
zażywa. Kolejnych dwóch z imienia
wymienić mi nie wypada, lecz wiedzcie,
że choć niżej w radzie, to ich głos
samych wyżyn sięga.

Lecz nie czas tu na dygresje,
czuję, że zwalnia ma podróż
w tej przedziwnej krainie.
Pełnej niezrozumień, kratownic
i wszelkiej rzeczy, której nikt z braci
studenckiej widzieć już nie zechce.

Bo dość już nam tej drogi.
Skończyć już tu trzeba.
Niestety z puenty nici.
Choć jeszcze dodam słowo dla osłody.

Tam gdzie samotnie nic zdołać
się nie uda, tam powinna braterska
jedność wśród studentów budownictwa
zapanować. Bo gdy się zbierzemy w jedną
siłę znaczną, to nie ma góry co by się
takiemu naprężeniu mogła podołać.

środa, 25 września 2013

Mądrość wieków

Niewypowiedziana tęsknota,
za tym co dawne, czy za ideałem?
do Nieba wrota,
czy upojenie ziemskim szałem?

Gdy każda epoka tęskni za dawniejszą,
buduje cnoty, wskrzesza bohaterów.
Gdy nowsza okazuje si
ę straszniejszą,
starszej nikt nie pami
ęta mankamentów.

To ukryta w duszy anielska nuta,
bunt przeciw rzeczywisto
ści po-rajskich ludzi;
pie
śń każdego czasu w smutku ukuta
w sumieniach grzeszników si
ę budzi.

Lecz nie sztuka to boska historią nudzić -
Historia magistra Vitae est.
- melancholi
ą po nocach się trudzić
i łzy nad minionym wylewać bez reszt.

Sztuką niebiańską jest legendy wskrzeszać,
miasta cnót wznosić nowo-stare,
ogie
ń słów, czynów żar wzniecać,
piel
ęgnować tu i teraz ludzką wiarę!

23 sierpnia 2013

Zerwikaptur

środa, 11 września 2013

Aniołki sierpniowe

Pióro w dłoni dzierżone
Opisać świat by chciało
Póki atramentu starczy
Przestrzeń w słowach zamknąć.

Jakaż dziś kondycja nasza?
Pytam się ludzi obecnych.
Czy pocieszyć mnie zdołacie,
Że sens jakiś jest za
Kurtyną złudzeń codzienności.
Wszyscy razem, a samotni.
Gdzie wspólnota zginęła?

Wspólnota nie tylko wiary,
Lecz bardziej wspólnota ludzkości.
Tam gdzie sąsiada za dobrego
Się uważa – choćby i niezgoda
W poglądach bywała.
Szacunek do drugiej osoby
Niezależnie od wieku, stanu.
Należna temu małemu,
Rzekłbym, że wręcz niewidocznemu
Oraz temu co z włosem siwym
Radzi, opowiada, skąd sił czerpać.

Chcę powrotu do tego co przed
Początkiem złego w świecie.
Ogród ten co utracony, tam
Dojść pragnę, lecz nie sam
Samemu na podróż sił mi nie
Starczy, proszę o wsparcie.

Nie wiem czy wszystkim ludziom
Wiary starczy, by Bogu zaufać
Sam nie wiem jak ze mną jutro
Będzie, czy wytrwam czy też
Padnę na następnym życia zakręcie.

Janomin Olgierdowicz
Królewskie Miasto Gdansk, 23 augustus Anno Domini 2013

wtorek, 18 czerwca 2013

Konkurs

Miejski dom kultury w Radomsku serdecznie zaprasza do udziału w V Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Janusza Różewicza, którego organizatorami są: Miasto Radomsko i Miejski Dom Kultury w Radomsku. Nagrodą w konkursie jest wydanie debiutanckiego tomiku poetyckiego.

Regulamin konkursu: http://www.rozewiczopen.pl/images/stories/2013/regulamin_OKPJR_poprawiony.pdf 

sobota, 15 czerwca 2013

nie tak dawno...

Wymarli...
my, Sarmaci.
Dworki - ferezje - karabele!
Jakże dziki świat - czy do remontu?

Chcieliście zadeptać państwo bez stosów
to macie, koniokrady.

Gdy znów to zrobisz,
odwracając głowę bez pamięci
Nie żegnaj się

czwartek, 6 czerwca 2013

enie-oną

w uszach wciąż dzwoni tępe przynaglenie
a ja się nie ruszam a ja jestem leniem
ktoś dobry mi smaczne przynosi jedzenie
ja tylko się w swoje zapadam siedzenie
nie mam co liczyć na przebudzenie
bezwładnie rozkosznej oddaję się wenie
ofiaruję jej oczy te wiedzie na spalenie
czy zdążyły poznać czym pierwsze wejrzenie

po czym się wodą zachłystuję słoną
w takiej wodzie nie tylko policzki me toną
ale też przepaście gardła od tego mi płoną
wraz z przełykiem żołądkiem i śluzową błoną
tym to sposobem prozą nastrojoną
wykręcam mego ducha jak ścierkę zmoczoną
i słów nie znalazłszy internetową stroną
pozdrawiam wszystkich ludzi żyjących pod ochroną

czwartek, 21 lutego 2013

Zapalniczka


Wychodzę już z pokoju
Spiesząc się na pociąg
I nagle w głowie spostrzeżenie
Błyskawicznie więc macam kieszenie

Zapalniczka pusta dobyta
Nie zapalę nią fajki
Nie odpalę nią peta