czwartek, 29 listopada 2012

Słońcem lipca podniecony...

Hura, wyciągnijmy szable!
i wznieśmy w górę sztandary
w górę leć orle biały
oto nadchodzi dzień chwały!

do pasa przywiążmy
pałasz zardzewiały
z obowiązku się wywiążmy
mózg kulami przeorany cały

znów okrwawimy bandaże
amputujemy parę nóg
nam niestraszne obce straże
i mądrzejszy od nas wróg

gdy zemrą młodzieńcy
na szczycie barykady
na Sybir pójdą straceńcy
a mędrcy udzielą rady

my udamy się na emigrację
do Paryża, Londynu, czy Rzymu
by zebrać tam owację
rewolucyjnych sukinsynów!

Wszystko jedno byle prać!

Ludwik Mierosławski, bohater wiersza