tak - pierwszy dzień wiosny
skowronki jak zwykle od rana
już wzięły się w garść
wywołują młode przebiśniegi
czekające w kolejce
panny już zmieniły na-strój
na uporządkowanie wnętrz
nikt nie ma czasu
w jeszcze szarym lesie
liście od jesieni plączą się pod nogami
aż trudno je oderwać
od mokrej podeszwy
wszystkich irytuje
wiatr co dmucha prosto w oczy
i porywa czapki by ktoś je potem mógł łapać
środa, 21 marca 2012
niedziela, 18 marca 2012
Wielkopostny
Chcę odzyskać swoją duszę
Co ostatnio tak hulała.
Wyjść na prostą w okres postu.
Za grzech ponieść wręcz katusze.
Trudno spostrzec w sobie drzazgę
Co na belkę się poskłada.
Miękko gładko zeszlifować
Zdeptać flekiem i zostawić miazgę.
Z pozorami walkę zdzierżyć
Chce odzyskać swe modlitwy
Tak jak dawniej się toczyły
Żeby z niebem w niebo wierzyć
To, co dawne
To, co dawne - piękne było,
Piękne jest i piękne będzie.
To współczesne - brud, odraza
Wśród pomników piękna - skaza.
Ludzki gust czy też bezguście
Winne temu porządkowi.
Kiedyś - dech w piersi zapierał
Widok, co dziś mnie rozdziera,
Kiedyś - oczy sycić do pełności
Dzisiaj wzrok tylko opuszczam
Bo już patrzeć, czuć, smakować
Jak trucizna, jak choroba.
Chciałbym, chciałbym kiedyś wrócić
Dotknąć, wąchać i zatonąć...
Spacerować uliczkami,
Albo w lesie, pod drzewami
Skradać się słysząc szum wody,
Konnych kopyt uderzanie...
Lecz z przodkami nie pogadam,
Sny na półkę gdzieś odkładam...
Piękne jest i piękne będzie.
To współczesne - brud, odraza
Wśród pomników piękna - skaza.
Ludzki gust czy też bezguście
Winne temu porządkowi.
Kiedyś - dech w piersi zapierał
Widok, co dziś mnie rozdziera,
Kiedyś - oczy sycić do pełności
Dzisiaj wzrok tylko opuszczam
Bo już patrzeć, czuć, smakować
Jak trucizna, jak choroba.
Chciałbym, chciałbym kiedyś wrócić
Dotknąć, wąchać i zatonąć...
Spacerować uliczkami,
Albo w lesie, pod drzewami
Skradać się słysząc szum wody,
Konnych kopyt uderzanie...
Lecz z przodkami nie pogadam,
Sny na półkę gdzieś odkładam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)