Z wina nurtem dopływam do portu
Gdzie sen szczęśliwy i ból nóg przechodzi
Z tym nurtem na zawsze chcę płynąć przez życie
W nim prawdę dojrzę, nie okłamie mnie barwa
Zachęca ta prawdą jak słowo z ambony
Zwłaszcza gdy mowa o nurcie czerwonym
Czerwień krzepnie jak z krwi rana
I pokrzepia duszę mętną
Humor rzuca fala wezbrana
Tak to widzę z łykiem większym
Choć spokojnie to nie pęta
Zdrowia doda – plusem największym