niedziela, 22 lipca 2012

Y


Na wezbranie myśli jak potok czystej,
Czekam.
Przez drogę drzewami natężoną.
W śpiewie nie znam nuty pierwszej.
Głuchnę.
Przez szum pokusy najdzikszej.

Letnim listkiem zakrywam zmysły,
Przymierzam do ławki dłoń zwilżoną.
Tak tęsknię do mojej letniej ciszy.
Gdy była w kapliczce nienaruszoną.

X

nie znam takiego  ...
co umie powstrzymać
stałe wpatrywania
bez przerywania
każdy zadaje pytania
te same a boi się zrozumienia
i wyglądamy różnych dróg
wtedy zostaje niepewność

ale mi najlepiej kiedy
nie muszę ważyć "ulotnych warg splotów"
kiedy to nie ma znaczenia

nie chodzi o grzech czy o honor
ani o plotkę nie chodzi
tylko by nie wpaść do wody