piątek, 10 lutego 2012

Czym jest?



Pozytyw - ka kręci się - na
Czymś bardziej radosnym
Ale czym jest pozytyw-na?

Myślą ?

W rozgardiaszu dżungli słuchać
Pozytyw-ki dzikich jęków

Negatyw - ka wierci się – przy
Czymś mniej weselnym
Ale czym jest negatyw-na?

Chorobą?

W suchocie pustyni nie słyszeć
Negatyw-ki martwych wtrętów

czwartek, 9 lutego 2012

Browar



Jest jak drzewo mocne, czarne
Niczym heban, może dąb
Ale z wiekiem liście gładkie
Odlatują jak Ryanair

W jego toni ujrzysz ton
Choć niewidzialny, dźwięczący
Niby niemożliwe …
A jednak - zgrozo!

Zaszumi ton w głowie
Ton śmieszny, leciutki
Bul Bul Bul

Dwutlenek węgla

To browar wprost z kegu
O którym pisało wielu
Nawet przyjacielu memu
Udało się napisać o browarze z kegu.

Rym prosty, chwytliwy
Banalny, drażniący

Możliwe

Mam na to wylane
(Jak to mówi młodzież)
Przez to wszystko co się mówi
Mówi, prawi - jak kto woli

Lecz gdy spijesz puszystą piankę
Potem gulniesz coraz niżej
Wnet za słaba będzie twoja
- Ałłł… mamo, głowa boli!

środa, 8 lutego 2012

Pod mansardowym dachem (sonet)

Tylko ja wpatrzony
w gdańskie kamienice
Po-bielawskie wille
szczecińskie kościoły

Nie ma w mym umyśle
zielonej jemioły
Czerwonego serca
źrenic nad źrenice

Ale obce też są
krwawe szubienice
Wnętrza więzień w domach
skłon
śmierci anioły

Ja tylko wpatrzony
w marzeń proch
popioły
Keg
szpunt
kadź
słód
toń wód
błękitne krynice

Czemu ta ozdoba ma służyć złamania
Czy odwagą swoją zachwycać
wpatrzonych
Czy śnieg zatrzymywać
by nie spadł na głowę

By chodzić
wysoko nazbyt
więc się kłaniam
Chociaż
i słowami nie zdejmę zasłony
I chcę patrzeć w pełni

lecz widzę połowę

Czas i poezja

Siedzę zmęczon i niewyspan,
W sali choroby sprawdzającej,
Mając w sercu wciąż nadzieję
O swym zdrowiu.

Czas mi mija na czytaniu,
Przemyśleniach i pisaniu.
Może później sił coś znajdę
I pouczę się.

Czas się dłuży, czas nie biegnie,
Czas mi stoi, choć iść może.
Tracę siły i zasypiam
Z piórem w dłoni mej.

---------------------------------------

Człowiek nie jest samotnikiem,
potrzebuje towarzystwa,
Ludzi z czasem do rozdania,
Roztrwonienia i wykorzystania.

Czas swój spędzić dzisiaj pragnę
W gronie ludzi trochę bliższych.
W kinie na film jakiś spojrzeć.
Użyć chwili, choć tak krótkiej.

Nie chcę dzisiaj być w szpitalu,
Może leki same starczą
I do zdrowia szybko wrócę
W domu trochę spoczywając.

niedziela, 5 lutego 2012

Nakryłaś...


Nie wiem o co chodzi
A wy się śmiejecie.
Nakryłaś mnie matko…
                    Nakryłaś kocykiem
Lecz nie chcę zasnąć
Myśli moje – jak zwierz zimą
                               Drzemiecie.