zapodziane kosmate nieubrane
myśli w mojej głowie burzą się wezbrane
krzyczą do mnie milionami głosów
doprowadzając mnie do osiwienia włosów
sumą lęków każde tchnienie
spokój niebyłe marzenie
sumą strachów każdy dzień cholerny
bo jaki Pan tak i kram felerny
myśli orbitują w przestrzeni morza
wżynając się w serce mózg jak cięcia noża
i znikąd ratunku przed własnym cieniem
sen wieczny będzie Ci wytchnieniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz